sobota, 3 grudnia 2016
Owoc kaki - zalety
Kaki - inaczej persymona, rzadziej: szaron, ale też hurma, hebanowiec - to egzotyczny owoc wywodzący się z Chin. Stamtąd - przez Japonię - dotarł aż do Kalifornii; dziś spożywa się go niemal na całym świecie, a uprawia się m.in. niedaleko nas, bo w południowej Europie. Persymona występuje w różnych odmianach: niektóre są bardzo cierpkie i trzeba poczekać, aż dojrzeją i zmiękną, żeby je spożyć. Pomarańczowe owoce kaki obrastają drzewo hurmy; takie rośliny potrafią sięgać do 8 metrów.
Owoc kaki - właściwości odżywcze i lecznicze
Owoc kaki jest źródłem witaminy A, witaminy C oraz błonnika. Ponadto jest bogaty w karoteny i wapń oraz zawiera potas i żelazo. Przez obecność przeciwutleniaczy (m.in. proantocyjanidyny. Epikatechiny i kwasów: galusowego oraz p-kumarynowego) znalazł zastosowanie do leczenia przeróżnych schorzeń. Chińska medycyna wykorzystuje persymonę do sporządzania gorących okładów, które przykłada się na podrażnioną skórę czy w miejsca wężowego ukąszenia. Ponadto z gotowanych liści owoców kaki przyrządza się napój, który ma zmniejszać krzepliwość krwi, obniżać ciśnienie i leczyć nowotwory (to z uwagi na zawartość przeciwrakowych fitozwiązków).
Owoce kaki są szczególnie cenne w walce z białaczką - według badań wyciąg z sharonu może przyczynić się do zahamowania rozwoju złośliwych komórek i ich zaprogramowanej śmierci (apoptozy). Rzeczywiście - w zależności od dawki po trzech dniach kuracji badacze obserwowali wyraźne uszkodzenia w komórkach nowotworowych oraz ich obumieranie.
Jeszcze jedną zaletą persymony jest obniżanie ogólnego poziomu cholesterolu, stężenia złego cholesterolu LDL w organizmie, a także nadtlenków lipidowych i trójglicerydów. Stąd, jeśli tylko borykasz się z podwyższonym cholesterolem, powinieneś się nią poważnie zainteresować i zastanowić się nad włączeniem jej do jadłospisu.
Owoce kaki: jak jeść, które wybierać?
Najlepsze owoce kaki to takie, które są mięsiste, mają wyraźnie pomarańczowoczerwoną barwę i połyskującą, idealnie gładką skórkę. Nie kupuj tych owoców, których wierzchołki są pozbawione zielonych liści! Kiedy następnym razem przysiądziesz do przyrządzania deseru, rozważ użycie persymony: może i jest słodka i kaloryczna, ale podaruje Ci potrzebne wartości odżywcze. Owoce kaki można jeść na surowo, w wersji kandyzowanej lub suszonej. Nadają się także na dżem lub galaretkę i sprawdzają się jako dodatek do różnych sałatek i deserów.
niedziela, 23 października 2016
Na odporność, produkty które zawierają dużo witaminy C!
1. Dzika róża
To popularna roślina, ale nie potrafimy do końca wykorzystać jej wyjątkowych właściwości. A szkoda, bo to nasz zdecydowany rekordzista pod względem zawartości witaminy C! Owoce dzikiej róży zawierają jej 10 razy więcej niż czarne porzeczki. W 100 g znajdziemy aż 1800 mg tej substancji. W Polsce wyhodowano też bardzo wartościowego mieszańca. "Konstancin" - bo taką nazwę nosi ta odmiana - zawiera aż 3000-3500 mg witaminy C w 100 g. Oprócz tego w czerwonych owocach znajdziemy także wit. A, E, B1, B2, K oraz silne przeciwutleniacze - karotenoidy, flawonoidy i ksantofile. Zazwyczaj z róży robi się konfitury i sosy do mięs, czasami kompoty. Susz najczęściej wykorzystuje się w naparach i mieszankach ziołowych.
2. Czarna porzeczka
Dla naszego zdrowia i urody wyjątkowo cenne są czarne porzeczki. Niedługo świeże owoce będzie można jeść garściami i warto to wykorzystać, ponieważ są bogatym źródłem witaminy C. Jej zawartość zależy od klimatu - im cieplej i więcej słońca, tym więcej kwasu askorbinowego. Czasami ta wartość dochodzi nawet do 400 mg, przeciętnie zaś wynosi 180 mg. Co więcej, towarzyszy jej rutyna, także w dużych ilościach, co znacznie ułatwia przyswajanie witaminy C. Ponadto mają w sobie witaminy z grupy B, prowitaminę A, kwas foliowy oraz sole mineralne - szczególnie potas, żelazo, wapń, magnez oraz rzadkie mikroelementy - mangan, bor i jod. Pamiętajmy, by jeść je w miarę szybko po zerwaniu z krzaka - wówczas nie stracą zbyt dużo wit. C, która wyjątkowo łatwo się utlenia
3. Natka pietruszki
Powinniśmy jeść przynajmniej jedną łyżkę natki dziennie, oczywiście świeżo posiekanej. Tak zapewnimy organizmowi połowę dziennego zapotrzebowania na witaminę C. Ten aromatyczny dodatek do potraw zawiera 178 mg tej substancji w 100 g. Ma także wiele innych dobroczynnych właściwości. Poprawia przemianę materii i trawienie, łagodzi dolegliwości menstruacyjne i cellulit. Oprócz tego jest źródłem prowitaminy A i wit. E. Natkę warto dodawać szczególnie do potraw mięsnych i jajek, wówczas zwiększymy przyswajalność żelaza z tych produktów.
4. Papryka czerwona
Od koloru zależą jej właściwości - i tak czerwona została obdarzona bogactwem beta-karotenu i witaminy C (144 mg/100 mg). W zielonej jest już jej nieco mniej, bo 91 mg. Miąższ papryki zawiera też sporo rutyny, co ułatwia przyswajanie cennej witaminy. Do tego dochodzi potas i wapń, a także polifenole, które usuwają wolne rodniki. To wszystko sprawia, że jedzenie papryki pomaga obniżyć ciśnienie krwi i chroni przed chorobami układu krążenia.
5. Rokitnik
Owoce dziko rosnących krzewów i drzew zasługują na uwagę nie tylko ze względu na piękne kolory. Z powodzeniem można je wykorzystać w kuchni. Owoce rokitnika są jednymi z najbardziej odżywczych i bogatych w witaminy. Mają przy tym duże ilości witaminy C. Jej zawartość różni się nie tylko w zależności od gatunku, ale także od miejsca występowania danej rośliny. Te, które rosną na wydmach mórz europejskich zwierają 120-315 mg/100g, podczas gdy występujące na obszarach gór środkowej Europy 405-1100 mg/100g kwasu askorbinowego. Jest to spowodowane różnicami w intensywności asymilacji witaminy C w owocach. Są bardzo kwaśne, o lekko ananasowym aromacie. Świeże owoce rokitnika są niejadalne, ale świetnie nadają się na przetwory: soki, dżemy, marmolady i galaretki.
6. Dereń
Czerwone, wydłużone owoce derenia zawierają sporo potasu, wapnia, magnezu, a także beta-karoten, rutynę i pektyny. Najważniejsza jest jednak witamina C (100 - 200/100 g). W medycynie ludowej dereń był stosowany na dolegliwości żołądkowe. Owoce można dorzucić do kompotu z jabłek i gruszek. Warto je też wykorzystać je do sosów (np. do dziczyzny), dżemów, syropów, soków, likierów i nalewek.
7. Chrzan
Chrzan plasuje się tuż za czosnkiem i cebulą pod względem zawartości fitoncydów - naturalnych substancji bakteriobójczych. Mało, kto jednak wie, że 100 g chrzanu to jedynie 74 kcal i kwintesencja witaminy C (114mg)! Ten ostry w smaku korzeń zawiera też prowitaminę A, witaminy z grupy B oraz spore ilości potasu. Poza tym wapń, fosfor, magnez, sód, żelazo, siarkę, mangan.
8. Brukselka
Warto przekonać się do tej rośliny, która jest efektem krzyżówki jarmużu z kapustą. Ma dużą wartość odżywczą m.in. z powodu sporej ilości witaminy C (94 mg/100g) i beta- karotenu. Poza tym zawiera witaminy z grupy B, kwas foliowy, a także substancje hamujące rozwój komórek nowotworowych.
9. Berberys
Już starożytni mieszkańcy Indii i Babilonu odkryli jego lecznicze właściwości. Choć powszechnie uchodzi za roślinę ozdobną, jest, między innymi, bogatym źródłem witamy C (80 mg/100g). 3 owoce berberysu pokrywają dzienne zapotrzebowanie na kwas askorbinowy. Dodatkowo zawiera również witaminy E, A, K, B1, B2. Jednak surowe owoce nie nadają się do spożycia. Przygotowuje się z nich napary i przetwory. W dawnych czasach z soku uzyskanego z jego owoców, produkowano czerwony atrament.
10. Szpinak
Jadał go Popeye, jedzmy i my! Posiada duże ilości witaminy C- 64 mg, a także żelaza. Ma bardzo niewiele kalorii i praktycznie zero tłuszczu, a mimo to dostarcza wiele substancji odżywczych. W XIX wieku napar ze szpinaku był podawany chorym przez pielęgniarki. Dzięki niemu szybko odzyskiwali siły i wracali do zdrowia. Później sławę przynieśli mu amerykańscy farmerzy, którzy wypromowali tę roślinę w latach 30. ubiegłego wieku. Dziś stanowi świetny dodatek do mięs, naleśników i sałatek. Smakosze lubią go również w wersji bez dodatków.
niedziela, 2 października 2016
CZYSTEK(zioło)- właściwości
Czystek (Cistus) to zioło, któremu są przypisywane wyjątkowe właściwości zdrowotne. W internecie można znaleźć informacje, że czystek - a konkretnie picie herbaty z czystka, której bazę stanowi ziele tej rośliny - jest skuteczne w walce z wieloma chorobami i znajduje coraz szersze zastosowanie w medycynie naturalnej. Wszystko dzięki zawartości polifenoli - silnych antyoksydantów, które mają dobroczynny wpływ na zdrowie.
Czystek charakteryzuje się wysoką zawartością polifenoli (podobno nawet większą niż czerwone wino) - silnych przeciwutleniaczy. Są to substancje, które mają właściwości antyoksy dacyjne, tzn. neutralizują wolne rodniki, które mogą się przyczynić do powstania wielu chorób, w tym tych nowotworowych. Ponadto polifenole hamują powstawanie i rozwój stanów zapalnych w organizmie, a także wzmacniają, dodają energii. Co więcej, ochraniają naczynia krwionośne i hamują utlenianie się "złego" cholesterolu LDL, zapobiegając tworzeniu się blaszek miażdżycowych. Polifenole wspierają także funkcjonowanie układu odpornościowego i walczą z drobnoustrojami i grzybami. Poza tym działają antyalergicznie, gdyż hamują uwalnianie histaminy.
Czystek na kaszel, katar, a nawet na raka?
Czystek może mieć postać nie tylko herbaty, lecz także tabletki do ssania lub kapsułki.
Czystek jest jedynie suplementem diety i nie leczy żadnych chorób.
Wówczas ma pomóc w chorobach gardła i na kaszel. Z kolei herbata z czystka może być stosowna na biegunkę, alergie, choroby skóry i półpasiec. Może być również stosowana w miażdżycy, chorobie niedokrwienna serca, a nawet w chorobach nowotworowa, co sugeruje, że czystek jest w stanie wyleczyć te choroby, a przynajmniej wspomóc ich leczenie.
sobota, 17 września 2016
Im bardziej uboga dieta dziecka, tym gorsze wyniki w szkole. Zobacz co powinien jeść uczeń.
Polecam artykuł :
http://zdrowie.dziennik.pl/dziecko/artykuly/529873,jaki-posilek-do-tornistra-odpowiednia-dieta-zapewni-sukcesy-w-szkole.html
sobota, 10 września 2016
Masło czy margaryna ? Co wybrać?
Głównym aspektem branym pod uwagę podczas dyskusji na temat oddziaływania masła i margaryny na organizm człowieka są różne rodzaje tłuszczów. Ja proponuję skupić się również na innych ważnych cechach tych produktów. Dlatego weźmy najpierw pod lupę masło, a następnie margarynę i przyjrzyjmy się co takiego nam dostarczają gdy je spożywamy.
Masło
Masło, jako tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, zawiera nasycone kwasy tłuszczowe, których wysoka konsumpcja wiąże się ze wzrostem poziomu we krwi lipoprotein o niskiej gęstości (LDL) znanych powszechnie jako „zły” cholesterol. Nasycone kwasy tłuszczowe powodują również wzrost stężenia lipoprotein o wysokiej gęstości HDL) – „dobrego”cholesterolu, jednak nie na tyle, aby spożywać je w nadmiernych ilościach.
Masło dodatkowo zawiera stosunkowo wysoki poziom cholesterolu. Zgodnie z obowiązującymi normami zawartość cholesterolu w dobowej racji pokarmowej nie powinna przekraczać 300 mg.Dla przykładu, porcja masła śmietankowego, ważąca 5g (średnia ilość potrzebna do posmarowania kromki chleba), zawiera 11 mg cholesterolu. Oczywiście organizm nie mógłby by się bez niego obyć – cholesterol jest składnikiem strukturalnym wszystkich błon komórkowych, a ponadto prekursorem hormonów sterydowych kory nadnercza, kwasów żółciowych oraz witaminy D3. Jednak w wyniku wielu badań stwierdzono, że zwiększona zawartość cholesterolu we krwi koreluje z większą zachorowalnością na chorobę niedokrwienną serca.
W maśle można także znaleźć naturalnie występujące tłuszcze trans, które są niezwykle cenne dla naszego organizmu. Określa się je zbiorczą nazwą sprzężony kwas linolowy (CLA) – badania dowodzą, że wykazują one działanie przeciwmiażdżycowe, przeciwnowotworowe oraz sprzyjają zrzuceniu zbędnych kilogramów.
Masło jest najlepszym naturalnym źródłem witamin A, D i E.
Masło jest źródłem dobrze przyswajalnego jodu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Występują w nim również duże ilości selenu, który jest ważnym przeciwutleniaczem. Poza tym w maśle znajdziemy mangan, chrom, cynk i miedź.
Masło zawiera specyficzną grupę kwasów tłuszczowych zwanych glikosfingolipidami, które są ważne dla właściwego działania przewodu pokarmowego zwłaszcza u dzieci i starszych osób.
Margaryna
W margarynach, produkowanych w procesie utwardzania ciekłych olejów roślinnych, powstają nienasycone kwasy tłuszczowe o konfiguracji trans, lecz nie mają nic wspólnego z tymi naturalnie występującymi w maśle. W wielu badaniach wykazano, że owe „sztuczne” kwasy tłuszczowe trans, podobnie jak tłuszcze nasycone, podnoszą stężenie cholesterolu LDL, a ponadto obniżają stężenie cholesterolu HDL, a więc tego uznawanego za „dobry” cholesterol. Wniosek jest następujący: tłuszcze trans wykazują silniejsze działanie niekorzystne w porównaniu z nasyconymi kwasami tłuszczowymi.
Niektórzy producenci, aby zminimalizować bądź całkowicie wyeliminować z margaryn tłuszcze trans udoskonalili proces ich produkcji – utwardzanie zastąpili estryfikacją ciekłych olejów roślinnych. Jednak dotyczy to głównie margaryn kubkowych, które wykorzystujemy do smarowania pieczywa – zawartość tłuszczów trans w jednej łyżce stołowej takiej margaryny może wynosić 0 – 0,5g. Natomiast w takiej samej ilości margaryny kostkowej (powszechnie wykorzystywanej do wypieków ciast) znajdują się aż 3g kwasów tłuszczowych o konformacji trans!
Niestety okazuje się, że nie możemy być do końca pewni czy w danej margarynie nie ma w ogóle, bądź znajduje się niewielka ilość niekorzystnych tłuszczów trans. Producenci w Polsce, póki co, nie mają obowiązku oznaczania ilości tych składników. Jednak mogę śmiało stwierdzić, że prawdopodobnie w najbliższych latach sytuacja ta powinna ulec zmianie – w USA producenci margaryn są zobowiązani do oznaczania na opakowaniach zawartości kwasów tłuszczowych trans, lub podawania informacji, że margaryna jest „wolna” od tłuszczów trans.
Aby dokonać słusznego wyboru przy zakupie margaryn decydujmy się na margaryny kubkowe tzw. miękkie, które mają jak najbardziej mazistą konsystencję – gdyż im margaryna jest bardziej stała, a więc bardziej utwardzona, tym ma więcej kwasów tłuszczowych trans.
Margaryna jako tłuszcz pochodzenia roślinnego nie zawiera cholesterolu.
Do większości margaryn dostępnych na rynku dodawane są witaminy – głównie A, D i E. Jednak są one zdecydowanie gorzej przyswajalne przez nasz organizm w porównaniu do ich naturalnych odpowiedników w maśle.
Sprawdzając skład margaryny nie trudno zauważyć, że dodawane są do nich liczne substancje konserwujące, zresztą dzięki którym może ona przez długi czas pozostać nienaruszona w lodówce. W margarynach znajdują się także emulgatory i barwinki, nadające im żółty kolor kojarzący się z masłem.
Na półkach sklepowych można znaleźć również margaryny z dodatkiem stanoli i steroli roślinnych, które w wielu badaniach wykazały zdolność do obniżania stężenia cholesterolu LDL we krwi. Wadą tej grupy produktów jest ich dość wysoka cena, która zapewne po części wynika z kosztownego procesu pozyskiwania fitosteroli, ale nie oszukujmy się – producenci tych margaryn z pewnością w jakimś stopniu wykorzystują niewielką konkurencję i świadomie zawyżają cenę. Tak czy inaczej, margaryna tego typu nie jest raczej dostępna dla przeciętnego konsumenta.
And the winner is…
Podsumowując wszystkie wady i zalety obu produktów z czystym sumieniem wybieram masło.
Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, margaryn, nawet miękkich, nie powinny spożywać małe dzieci, ponieważ cholesterol, również ten występujący w maśle, jest niezbędny do budowy rozwijającego się układu nerwowego. Kobietom w ciąży i matką karmiącym piersią zaleca się spożycie masła, ponieważ tłuszcze trans znajdujące się w pożywieniu mają zdolność przechodzenia z krwi przez łożysko do płodu, a w wyniku karmienia – z mlekiem do organizmu niemowlęcia.
Masło będzie też odpowiednim wyborem w przypadku zdrowych dorosłych osób – mających prawidłowy poziom cholesterolu. Rozsądne spożycie produktów zawierających cholesterol, a więc wszystkie tłuszcze zwierzęce oraz produkty mięsne, umożliwi utrzymanie odpowiedniego stężenia tego składnika we krwi.
*cojesc.net
piątek, 9 września 2016
Co zmienia nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia w żywieniu zbiorowym?
Zasady, takie jak:
•co najmniej 2 porcje produktów mlecznych – podstawowe źródło wapnia. Niestety o ile poprzednie rozporządzenie regulowało jakie to powinny być produkty, tu nie ma o tym słowa. A zatem witajcie jogurty cukrowe! Hip hip hurra, na cześć producentów, którzy wciąż będą mogli ładować śmieciowe jedzenie dzieciom. Najgorsze jest to, że placówki w dużej mierze przystosowały się i robiły prawdziwie owocowe jogurty na miejscu, ale czy ten trend się utrzyma? Łatwiej i często takiej kupić jogurt cukrowy z aromatami i barwnikami, niż robić samodzielnie. Skoro sam Minister Zdrowia wprowadza taką zmianę, to czemu utrudniać sobie życie? Zalecamy by używać naturalnych produktów mlecznych.
•co najmniej jedna porcja z grupy mięso, jaja, orzechy, nasiona roślin strączkowych – czyli inne niż nabiał źródło białka.
•warzywa lub owoce w każdym posiłku – tu zlikwidowano zapis o 3 surówkach w tygodniu. Zgadzam się, że było to dużo biorąc pod uwagę okres jesienno-zimowy, kiedy mamy mniejszy wybór świeżych warzyw i owoców. Jednak brak takiego zapisu może spowodować, że surówek będzie bardzo niewiele. W końcu dzieci „nie lubią”. Zniesiono również zakaz słodzenia, ograniczenie solenia. Nie trzeba już czytać etykiet i sprawdzać zawartości soli np. w kukurydzy z puszki, jest dozwolona.
•co najmniej jedna porcja produktów zbożowych w śniadaniu, obiedzie i kolacji – jakich? Brak jakichkolwiek regulacji. A zatem witajcie wyeliminowane niedawno cukrowe płatki śniadaniowe! Czekoladowe, miodowe… zdrowe 30% cukru na udany początek dnia. Dzieci zaczęły jeść naturalne płatki z dodatkiem owoców, czy owoców suszonych, ale przecież nie było to wsmak producentów śmieciowych kulek i innych produktów śniadaniowych! Na tym zarabia się więcej, bo cukier jest tani, a cukrowe kulki już swoje kosztują! Zachęcamy do używania wyłącznie naturalnych płatków i kasz. Można w kółko podawać ziemniaki i makaron… Czy znowu „nie lubiane”- czytaj nie znane- kasze będą często gościły na stołach? Mam wątpliwości… Pamiętaj, że urozmaicenie jest podstawą zdrowej diety.
•raz w tygodniu ryba – podstawowe źródło cennych omega-3 i witaminy D.
•nie więcej niż 2 potrawy smażone w tygodniu, to udało się zachować. Nie ma ograniczenia, czy będzie to potrawa mączna, czy mięsna, rybna.
A co ze słodzeniem?
Sama nie zgadzałam się z zapisem o słodzeniu napojów wyłącznie miodem – posłodzenie gorącego napoju miodem nic nie zmieniało, bo jego właściwości giną w temperaturze powyżej 40 stopni. Jednak, jako że miód jest droższy, używano go mniej. Zabronione było słodzenie surówek, musów owocowych, a także kompotu. Teraz można słodzić wszystko bez ograniczeń, a napoje jak herbata czy kakao jedynie 2 łyżeczkami cukru! 2 łyżeczki cukru na szklankę napoju dla 2,5 latka w przedszkolu, brawo. Biorąc pod uwagę, że dziecko wypije herbatę i kompot – już przekroczy dzienną maksymalną dawkę cukru wg WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Cukier w diecie dziecka powinien być mocno limitowany, (najnowsze zalecenie WHO mówi o 5% energii z cukru, dla przedszkolaka średnio 17,5 g, czyli 3,5 łyżeczki) a niestety nawet w pozornie zdrowej diecie znajdzie się go mnóstwo.
Zniknęły zapisy dotyczące jakości produktów podawanych w placówkach. To oznacza otwartą drogę również dla kremów „czekoladowych”! Przecież krem składający się w przeszło 50% cukru zmieszanego z olejem palmowym (z marnym dodatkiem kakao i orzechów) to najlepsze, co można dać dziecku!
No i można „zdrowo” solić, „zdrowo”, czyli ile wlezie! Nie jakąś tak solą morską, sodowo-potasową… Zwykłym chlorkiem sodu, którego nadmiar w diecie jest bezpośrednią przyczyn chorób układu krwionośnego. Po co brać pod uwagę, że do ograniczenia solenia dzieci łatwo się przyzwyczajają. Czy to, że smak odczuwany przez dzieci jest inny niż odczuwany przez dorosłych? Nieważne. Nauczymy dzieci słonego jedzenia i z takimi preferencjami wejdą w dorosłość. Wystarczy przypomnieć, że dzienna dawka soli dla przedszkolaka nie powinna przekroczyć 3 g, czyli pół łyżeczki. Tyle znajdziemy w niejednym śniadaniu: kanapka (0,5 g) + parówka (1 g) + sałatka z pomidora i ogórka kiszonego (1 g). Nie mając soli w ręku dziecko zjada 2,5 g soli na śniadanie.
Biorąc pod uwagę, że dzieci spożywają w przedszkolu większość posiłków, oraz to, że otyłość już wśród najmłodszych dzieci jest bardzo powszechnym zjawiskiem powinniśmy naprawdę zadbać o to, by jadły zdrowo.
Jednocześnie widnieje zapis, że stosowane środki spożywcze muszą być podawane zgodnie z zasadami prawidłowego żywienia dzieci, wynikającymi z norm żywienia… Widać tu brak logiki.
*www.dylematymamyitaty.pl/nowe-rozporzadzenie-ministra-zdrowia/
Subskrybuj:
Posty (Atom)
